Niebawem minie pierwszy rok działalności zduńskowolskiego Klubu Kangura, który skupia rodziców noszących małe dzieci w specjalnych chustach. W październiku w Zduńskiej Woli, podobnie jak w kilku innych miastach Polski, obchodzony będzie Tydzień Bliskości. Posłuchaj rozmowy z Martyną Chwiałkowską-Fogel, inicjatorką i założycielką Klubu Kangura w naszym mieście.
POSŁUCHAJ:
Rozmowa z Martyną Chwiałkowską-Fogel o Klubie Kangura oraz zbliżającym się Tygodniu Bliskości
ja mojego synka zamotałam po raz pierwszy jak miał niecałe 3 tygodnie. na chwile obecną nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez chusty. mój mały uwielbia "siedzieć" u mnie na brzuchu i w żadnej innej sytuacji nie jest tak szczęśliwy jak przytulając się do mnie. a ja mam wolne ręce, odciążony kręgosłup i zwyczajnie jestem szczęśliwa mając go blisko siebie. w okresie kiedy walczyliśmy z kolkami chusta uratowała nam życie - nie wierzyłam jak czytałam historie innych. ale przekonałam się na własnej skórze, że wrzeszczące i prężące się z bólu dziecko zawiązane w chustę po kilku krokach się uspokaja, a po kolejnych najzwyczajniej w świecie usypia. spróbowałam i wiem, że warto. z czystym sumieniem polecam chustowanie
zalinkowany artykuł przedstawia torby/worki na dzieci i nie ma nic wspólnego z tym, co w Polsce nazywamy chustami-to po pierwsze po drugie przestrzeń miejska ze swoimi asfaltami nie jest przyjazna rodzicom z wózkiem-schody,brak podjazdów i wąskie wejścia do małych sklepów-mój terenowy wózek najlepiej spisuje się na wertepach, w mieście wolę chustę, szczególnie że mam dzięki niej wolne ręce dla pozostałej dwójki dzieci po trzecie-wiązania chust są zaaprobowane przez ortopedów i fizykoterapeutów, dzieci mają w nich najbardziej naturalną dla siebie pozycję
a tak poza tym to bardzo bym chciała, żeby chusty były wersją oszczędną-niestety nie są :)
Nie jesteśmy bynajmniej przeciwnikami wózków. Osobiście swój bardzo lubię i cenię jego zalety, które jednak zdecydowanie różnią się od zalet chusty i samego noszenia.
Mam wrażenie, że nikt nie kupuje chusty z oszczędności. Raczej używamy ich z potrzeby bliskości z naszymi dziećmi, dbałości o ich poczucie bezpieczeństwa, harmonijny rozwój, szukając optymalnego sposobu wychowywania dzieci i jednoczesnego funkcjonowania w życiu codziennym.
Celebryta też człowiek, a być może nawet myśląc rodzic. Myślę, że sprowadzanie rodzica do znerwicowanego wariata nie radzącego sobie z życiem i własnym potomstwem, który ślepo zapatrzony jest w telewizyjne gwiazdy to daleko posunięta przesada.
Chusta często jest bardzo pomocna, właśnie tam gdzie wózek zawadza, przeszkadza, nie mieści się, nie uspokaja dziecka.
a zalinkowany artykuł przeczytam i jeszcze skomentuje.
Pozdrawiam i życzę więcej wiary w siebie i innych rodziców.
Lepiej chyba korzystać z normalnego wózka. Nawet z drugiej ręki. Nie bądźmy aż tacy oszczędni i nie wzorujmy się na tym co widać w kolorowych pisemkach. Skończyły się czasy gdykobieta chodziła po ziemi, polu, i trawie w ogrodzie. MAmy asfalt, beton i znerwicowane mamuśki, które nawet z wózkiem nie dają rady, a co dopiero z chustką na ramieniu w której schowa przeciez żywy organizm. Tak więc odradzam, a zamiastdalszego komentarza proszę przeczytać: www.figa.pl/.../
Komentarze
w okresie kiedy walczyliśmy z kolkami chusta uratowała nam życie - nie wierzyłam jak czytałam historie innych. ale przekonałam się na własnej skórze, że wrzeszczące i prężące się z bólu dziecko zawiązane w chustę po kilku krokach się uspokaja, a po kolejnych najzwyczajniej w świecie usypia.
spróbowałam i wiem, że warto. z czystym sumieniem polecam chustowanie
po drugie przestrzeń miejska ze swoimi asfaltami nie jest przyjazna rodzicom z wózkiem-schody,brak podjazdów i wąskie wejścia do małych sklepów-mój terenowy wózek najlepiej spisuje się na wertepach, w mieście wolę chustę, szczególnie że mam dzięki niej wolne ręce dla pozostałej dwójki dzieci
po trzecie-wiązania chust są zaaprobowane przez ortopedów i fizykoterapeutó w, dzieci mają w nich najbardziej naturalną dla siebie pozycję
a tak poza tym to bardzo bym chciała, żeby chusty były wersją oszczędną-niestety nie są :)
Mam wrażenie, że nikt nie kupuje chusty z oszczędności. Raczej używamy ich z potrzeby bliskości z naszymi dziećmi, dbałości o ich poczucie bezpieczeństwa, harmonijny rozwój, szukając optymalnego sposobu wychowywania dzieci i jednoczesnego funkcjonowania w życiu codziennym.
Celebryta też człowiek, a być może nawet myśląc rodzic. Myślę, że sprowadzanie rodzica do znerwicowanego wariata nie radzącego sobie z życiem i własnym potomstwem, który ślepo zapatrzony jest w telewizyjne gwiazdy to daleko posunięta przesada.
Chusta często jest bardzo pomocna, właśnie tam gdzie wózek zawadza, przeszkadza, nie mieści się, nie uspokaja dziecka.
a zalinkowany artykuł przeczytam i jeszcze skomentuje.
Pozdrawiam i życzę więcej wiary w siebie i innych rodziców.
www.figa.pl/.../