|
Od kilku dni trwa remont elewacji Sali Widowiskowej przy ul. Dąbrowskiego. O tym, że trzeba odnowić zniszczoną elewację zabytkowego budynku zdecydowali strażacy z OSP, którzy są właścicielami obiektu. Ochotnicy odnawiają elewację przy finansowym wsparciu władz miasta i powiatu. Marzy im się gruntowny remont całego obiektu, na to jednak nie ma pieniędzy.
- Od dłuższego czasu sala była w takim stanie, jak mieszkańcy widzieli. Obskurna, szpeciła miasto. W miarę środków i przy pomocy władz miasta i powiatu oraz zarządu wojewódzkiego straży, przystąpiliśmy do remontu – mówi Zbigniew Malinowski, prezes OSP Zduńska Wola.
Remont elewacji ma być początkiem szeroko zakrojonych prac. Póki co odnowienie elewacji pochłonie ponad 40 tys. zł.
- Na początku chcemy zrobić elewację a w późniejszym czasie, być może również przy pomocy władz, chcemy wykonać remont zdewastowanej sali widowiskowej, gdzie jest scena, zaplecze, sanitariaty, chcemy z druhami zrobić wszystko aby ta sala wróciła do swojej świetności – dodaje prezes Malinowski.
Z generalnym remontem sali widowiskowej może być ciężko strażakom. Taki remont wymaga bowiem ogromnych nakładów finansowych i sami ochotnicy na pewno temu nie podołają. Bez wsparcia zewnątrz nie będą w stanie wykonać nawet części niezbędnych prac.
Strażacy chcieli salę oddać w użytkowanie miastu. Jakiś czas temu wystąpili z taką propozycją do rady. Miasto wyraziło chęć przejęcia aali ale na własność. Na to z kolei nie chcą się zgodzić druhowie.
- Na ten temat dyskutowaliśmy na walnym zebraniu. Większość druhów nie chce się zgodzić na przekazanie obiektu na własność. Zaproponowaliśmy użytkowanie na 50 lat. Czekamy na odzew ze strony miasta albo inną propozycje – mówi Zbigniew Malinowski.
Wnętrze sali widowiskowej przy Dąbrowskiego, gdzie niegdyś odbywało się wiele koncertów i przedstawień teatralnych, dziś jest w opłakanym stanie. Przyczynili się do tego ostatni dzierżawcy obiektu, którzy praktycznie zdewastowali to, co jeszcze można było tam zdewastować.
- Dzierżawcy nie wywiązywali się z zawartej umowy. Nie dość, że nie płacili czynszu, nie wykonali prac, do których się zobowiązali to jeszcze zdewastowali salę. Nie mieliśmy innego wyjścia jak wypowiedzieć umowę – opowiada prezes OSP.
Sprawa w efekcie trafiła do sądu. Rozprawa zakończyła się wygraną strażaków. Nie wykluczone, że będzie miała ciąg dalszy. Ochotnicy chcą bowiem odzyskać swoje pieniądze i zobowiązać niepoważnych dzierżawców do zwrotu kosztów remontów i napraw.
|
Komentarze
Choć może w ten sposób zniknąłby kolejny problem w naszym mieście, uf co za ulga, kolejny stary budynek wyburzony, teraz jeszcze tylko ckliwy melodramacik w lokalnej prasie, jak to nam smutno i po bólu.
A jeśli już o stowarzyszeniac h mowa to OSP jest także stowarzyszeniem i również mogłoby starać się o pozyskanie funduszy i to jak najszybciej, primo zanim dopną się i wykorzystają ich cwane gapy z miasta, secundo w 2013 UE odetnie dopływ gotówki i wtedy wszyscy Ci, którzy oglądają się na innych zamiast robić coś samemu będą bardzo zdziwieni.