|
Strona 1 z 2

Rozmowa z młodym zduńskowolaninem, Damianem Trzeszczakiem, który w tym roku na Uniwersytecie Łódzkim obronił pracę magisterską pt. „NSZZ Solidarność w Zduńskiej Woli w latach 1980-1989”.
To pierwsze, syntetyczne opracowanie dziejów niezależnych związków zawodowych na terenie Zduńskiej Woli. Damian opowiada o trudnych i pogmatwanych początkach „Solidarności” w Zduńskiej Woli, o tym jak zbierał dokumenty i jak docierał do świadków wydarzeń sprzed 30. lat.
- Co sprawiło, że na temat swojej pracy magisterskiej wybrałeś początki zduńskowolskiej „Solidarności”?
Na początku nie brałem pod uwagę tego tematu. Moje zainteresowania skupiają się wokół konfliktów zbrojnych i militariów. Chciałem zająć się tematyka gen. Jerzego Kirchmayera u dr hab. Krzysztofa Lesiakowskiego. Jednak po kwerendzie źródłowej dowiedziałem się, że powstała praca doktorska i postanowiłem „odpuścić” ten temat. Pan profesor mając jednak świadomość, że za dwa lata będzie okrągła rocznica powstania Solidarności zaproponował mi ten temat. Początkowo miałem duże problemy z uzyskaniem jakichkolwiek informacji. W internecie poza stroną, którą opublikował Zenon Borowski nie było praktycznie nic na temat ,,Solidarności” w Zduńskiej Woli. Przejrzałem też lokalną prasę, jednak tam również nie znalazłem wielu informacji na ten temat. W pewnym momencie chciałem zrezygnować z tego tematu. Sprawa zmieniła się jednak po mojej wizycie w Muzeum Historii Miasta i rozmowie z dyrektorem Jerzym Chrzanowskim, który skierował mnie do pani Grażyny Barton wieloletniej działaczki. U pani Grażyny, można powiedzieć, że doznałem pewnego olśnienia. Okazało się, że ma ona tyle materiałów, tyle znajomości, że cały czas żyje tą tematyką i to właśnie ona była moim drogowskazem. Dopiero po tym spotkaniu postanowiłem, że podejmę się tego tematu.
- Mimo tych początkowych problemów i trudności udało Ci się napisać pracę. Pracę, ciekawą i jak na Zduńską Wolę pionierską. No ale historyk opiera się nie tylko na relacjach świadków. Do jakich jeszcze materiałów dotarłeś?
Podstawą były dokumenty i na nich się opierałem, to oczywiście publikacje prasowe i opracowania IPN – przede wszystkim „Stan wojenny w regionie łódzkim w dokumentach Służby Bezpieczeństwa” pod redakcją R. Rabiega i M. Kopczyńskiego, tam znalazłem wiele istotnych informacji dotyczących Zduńskiej Woli i Sieradza w tym okresie. Bardzo ważnymi źródłami okazały się również relacje świadków tamtych wydarzeń oraz uzyskane od nich materiały, które w znacznej mierze były oryginałami. To bardzo ważne źródła, bowiem zebrane w ten sposób materiały ukazywały jakby drugie dno, drugą prawdę. Nieraz zdarzało się, że relacje mówiły zupełnie co innego niż dokumenty. Konfrontacja tych źródeł była bardzo ciekawa.
Nieocenioną ,,kopalnią” źródeł jest oczywiście archiwum IPN-u. To tam dotarłem do materiałów Służby Bezpieczeństwa. I można powiedzieć, że SB napisała bardzo dużo na temat początków „Solidarności” w Zduńskiej Woli, oczywiście w ujęciu negatywnym. To też był swego rodzaju problem, bowiem jestem młodym człowiekiem nie znającym realiów tamtych czasów. Czy było tak jak przedstawiała to bezpieka, czy tak jak przedstawiali to działacze? Podjąłem jednak próbę oceny tamtych wydarzeń i mam nadzieję że zrobiłem to obiektywnie i nikt nie zarzuci mi iż ,,trzymałem czyjąś stronę”.
- Jaki obraz zduńskowolskiej „Solidarności” wyłaniał Ci się podczas tej kwerendy, czytania dokumentów i rozmów ze świadkami?
Sprawa „Solidarności” w regionie sieradzkim wyglądała nieciekawie. Już na samym początku pojawił się pewien konflikt między MKZ Ziemia Sieradzka powstałym 27 września 1980 r. w Zduńskiej Woli z inicjatywy Zenona Borowskiego i Józefa Janowskiego a MKZ Sieradz, powstałym w październiku. Można powiedzieć, że w tym początkowym okresie trwała rywalizacja o to, który ośrodek ma być silniejszy – ten zduńskowolski, czy ten sieradzki.
W dokumentach SB i przekazach prasy wydawanej przez sieradzki MKZ zduńskowolska „Solidarność” ukazywana była również jako komórka, która dążyła do rozpadu i sprzeniewierzenia się ideom jednego Związku na terenie województwa sieradzkiego. Chciałem to zweryfikować, bowiem jestem zduńskowolaninem i znam animozje lokalne jakie występują między naszymi miastami. Postanowiłem szukać na ten temat materiałów. Po przyjrzeniu się dokumentom i po rozmowach z wieloletnimi działaczami ,,Solidarności” w Zduńskiej Woli okazało się, ze konflikt miał drugie dno. Zduńska Wola w momencie gdy tworzyła się ,,Solidarność” była najsilniejszym gospodarczo miastem w regionie sieradzkim. Tymczasem władze wojewódzkie w Sieradzu prowadziły budowę ogromnego gmachu Urzędu Wojewódzkiego czy Komendy Wojewódzkiej MO, wszystko to odbywało się kosztem Zduńskiej Woli i innych miast, takich jak Wieluń czy Łask. Nasze miasto nie miało pieniędzy na remont szpitala, budowę, dróg, ujęć wody, kanalizacji, a lekcje w starych szkołach odbywały się jak w fabryce na 2 zmiany. Tymczasem w Sieradzu prowadzono wielkie inwestycje, które nie podobały się związkowcom z naszego miasta, przede wszystkim członkom Delegatury, którzy broniąc interesów robotników w pewien sposób dążyli do tego aby Zduńską Wolę całkowicie wyłączyć z województwa sieradzkiego i przyłączyć ją do Łodzi. Ten problem w połączeniu z kwestią regionalizacji, a więc sprawą przynależności struktur związkowych do Zarządów Regionalnych był barierą nie do przełamania przez co można zaryzykować stwierdzenie, że ,,Solidarność” na terenie województwa sieradzkiego była podzielona, w Sieradzu istniał MKZ Sieradz (później Zarząd Regionalny NSZZ ,,Solidarność” Ziemi Sieradzkiej), w Zduńskiej Woli MKZ Ziemia Sieradzka i Delegatura Zarządu Regionalnego NSZZ ,,Solidarność” Ziemi Łódzkiej której przewodniczącym był Roman Jarmuszkiewicz. Nie należy jednak sądzić że mimo tych problemów zduńskowolska ,,Solidarność” mogła być w pewien sposób mało skuteczna, wręcz przeciwnie działała bardzo prężnie o czym pamiętają zapewne starsi mieszkańcy naszego miasta.
|
Komentarze
A co ten stan wojenny obronił jeśli nie było podstawowych środków higienicznych, papieru toaletowego i podpasek. Nie było demokracji, wolności słowa. Świadek,spieprz aj na Kubę albo do Korei Pn. to będziesz miał to czego bronił Jaruzelski!
pozdrawiam
Wildstain to Wildstain ma znajomosci ma dojscia, zwykly student zwykla osoba nie ma dostepu do wszystkich teczek poniewaz przy skladaniu wniosku o udostepnienie materialow wpisuje sie konkretny temat i czesto bywa tak, że IPN poprostu odpisuje ze ta i tamta teczka tematytka nie dotyczy naszego tematu i tyle temat uciety. A doskonale kazdy wie ze aby jakiegos TW czy oficera SB rozpracowac trzeba grzebac w roznych teczkach.